English
Po festiwalu
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 9
01 sierpnia 2014
Wojna o bułki

Rozmowa z Teo Dumskim reżyserem “The Floor: w moro po bułki” Teatru Ad Spectatores.

Radek Folta: Co w tym spektaklu może zainteresować kinomanów?

Teo Dumski: Kreujemy obraz na oczach widza w dwóch płaszczyznach. Jedna to plan filmowy, w naszym przypadku to podłoga sceny. Dwie kamery rejestrują to, co się na niej dzieje. Druga to zmontowany już materiał, wyświetlany na ekranie. Zobaczycie proces powstawania filmu, czyli zaplecze i produkt finalny w tym samym momencie. Poza kadrem dzieją się rzeczy niezwykłe, są m.in. ludzie pociągający za sznurki części garderoby, żeby uzyskać efekt ruchu. Trzeci filar to muzyka, grana na żywo oraz samplowana przez jednego z aktorów.

Technologia gra zatem ważną rolę?

– Zawsze inspirowały mnie spektakle, które łączą wiele dziedzin sztuki, w mądry sposób tworząc pewną opowieść. Jestem orędownikiem wykorzystywania nowoczesnych technologii w sztuce, ale nie po to, żeby robić kicz i fajerwerki. Staramy się inteligentnie ją wykorzystywać, żeby stworzyć spójne widowisko.

Wśród wielu odniesień wymieniasz między innymi komiks.

– Tak, obok pantomimy, teatru tańca i niemych filmów. Komiksy inspirują się wizją science fiction. Kładziemy się na podłodze i wykorzystujemy odwróconą perspektywę oraz percepcję oka ludzkiego. Dzięki temu możemy być superbohaterami, latać na miotłach, toczyć walki w przestworzach.

Podtytuł sugeruje kino sensacyjne.

– Jak w wielu przebojach popkultury, w spektaklu jest powierzchowna fabuła i ukryte znaczenie. Doświadczona publiczność filmowa będzie go umiała odnaleźć. Opowieść to romans w odległej przyszłości. Gospodarka zaprzęga nas do kieratu. Jest dobrobyt, ale i tak tworzą się długie kolejki. Zainspirował mnie film z internetu, w którym na otwarciu supermarketu ludzie biegli, tratując się, walcząc o promocje. Zanotowałem wtedy zdanie: „Co to będzie, kiedy będziemy musieli wychodzić w moro po bułki”. Trzy lata później zdałem sobie sprawę, że właśnie o tym chcę robić spektakl. Jest to daleko idąca metafora, która może, ale nie musi być odczytana.

Popkultura uwielbia powtórzenia. Będzie z tego sequel?

– Był już nawet prequel! Graliśmy go w klubokawiarni Szajba, było to tylko kilka scen. Mam zamiar przygotować serię spektakli „The Floor” z różnymi podtytułami.

Widowisko jest efektem improwizacji. Jest miejsce na nią podczas prezentowania efektu finalnego?

– Pomysł wykorzystania podłogi narodził się podczas międzynarodowych warsztatów Europe Live Game, gdzie byłem zmuszony poprowadzić moją grupę bez słów. W spektaklu też jest ich niewiele. Stanisławski, teoretyk teatru, mówił, że dobra improwizacja to dobrze zaplanowana improwizacja. Określiliśmy, które momenty można improwizować, a które nie. Wiemy, kiedy możemy sobie pozwolić na dwuminutową swobodę. Mam przeświadczenie, że nasz spektakl jest dobrze zaplanowaną improwizacją, która na pewno nas wszystkich zaskoczy.

Rozmawiał Radek Folta

Moje NH
Strona archiwalna 14. edycji (2014 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec / sierpień 2014
PWŚCPSN
212223 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›