English
Po festiwalu

Grzegorz JarzynaGrzegorz Jarzyna
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 9
01 sierpnia 2014
Na rozdrożu

Rozmowa z Grzegorzem Jarzyną, reżyserem kinowej wersji dramatu „Między nami dobrze jest” Doroty Masłowskiej, w produkcji TR Warszawa i Narodowym Instytutem Audiowizualnym.

Agnieszka Malik: Portret Polski z przełomu wieków. Najpierw był spektakl w Twojej reżyserii w TR Warszawa, a teraz... Właściwie co będziemy teraz oglądać?

Grzegorz Jarzyna: Zastanawialiśmy się w TR nad jakąś klasyfikacją. Myślę, że nie jest to Teatr Telewizji, i wiem, że to nie jest film. Jeśli już musiałbym włożyć naszą realizację do jakiejś szufladki i szukać dookreślenia, jakoś skategoryzować, to nazwałbym ją „filmową adaptacją spektaklu teatralnego” albo „kinową wersją adaptacji teatralnej”.

To znaczy?

– Środki realizacyjne są filmowe: prowadzenie kamery, koncepcja montażu, pomysł na udźwiękowienie. W dodatku pracowaliśmy tak, jak pracuje się na planie, z całą machiną produkcyjną i techniczną. Jednak nie nazwałbym naszej realizacji filmem, bo najważniejszy był i jest tekst, któremu jestem zaskakująco wierny. Pięć lat temu TR Warszawa zamówił tę sztukę u Doroty Masłowskiej. Tekst jest świetny i ważny, stricte teatralny. Gdybym uległ pokusie filmowej dosłowności, musiałby powstać typowy scenariusz i niebezpiecznie oddaliłbym się od pierwowzoru literackiego. Nie chciałem ingerować w dialogi Masłowskiej, bo uważam, że są cudownie absurdalne i niepowtarzalne. W efekcie powstała rzecz dziwna, nieoczywista, a przez to bardzo oryginalna. Chciałbym, żeby myśli i idee, tak ważne w tekście Masłowskiej, dotarły do możliwie najszerszej widowni, i sądzę, że przeniesienie spektaklu do kina daje taką możliwość.

„Między nami dobrze jest” wejdzie do dystrybucji. Czy myślisz, że „szersza widownia” przyjdzie na Masłowską?

– Ta realizacja doskonale wpisuje się w kino nowohoryzontowe, jest na rozdrożu gatunków i klasyfikacji.

Może wystarczyłaby zwykła rejestracja telewizyjna?

– Dla mnie teatr czy film to dziedziny sztuki, które są czyste, gatunkowo nośne i wyraziste. Teatr Telewizji jest hybrydą prawdziwego teatru. Sfilmowanie spektaklu lub przeniesienie go do studia telewizyjnego nie oddaje klimatu, atmosfery, fenomenu żywego teatru. Odczłowiecza, „odbiera mu naturalny pępek”. Chciałem tego uniknąć, zaproponować coś innego, równie absurdalnego jak tekst sztuki. Realizm czy naturalizm nie pasuje do języka Masłowskiej, byłby niepotrzebnym obciążeniem, nielotnym balastem. Ten tekst jest manifestem, on się nie opowiada, fabularnie nie toczy i pozornie nie ma akcji. Postacie nie są ulepione z krwi i kości. To egzemplarze, persony, które istnieją tylko dzięki temu, że się manifestują. To cenna krytyka grup społecznych, opisanie postaw charakterystycznych dla Polski pierwszej dekady XXI wieku. Za wszelką cenę chciałem być wierny fenomenowi tego tekstu.

Rozmawiała Agnieszka Malik

Moje NH
Strona archiwalna 14. edycji (2014 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec / sierpień 2014
PWŚCPSN
212223 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›