English
Po festiwalu
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 7
30 lipca 2014
Uchwycić dźwięk

Rozmowa z Zuzanną Solakiewicz reżyserką filmu „15 stron świata”.

Łukasz Jakubowski: To, co robi Eugeniusz Rudnik, to jeszcze dźwięk czy już muzyka?

Zuzanna Solakiewicz: Muzyka od początku do końca, ze wszystkim, co może oferować słuchaczowi.

Przyznam, że zamiast wywoływać we mnie emocje, przywołuje kadry z kina science fiction lat 50. i 60. Chociaż pewnie po kilkakrotnym jej odsłuchaniu coś bym poczuł.

– To nie kwestia odsłuchania. Muzyka rozrywkowa czy klasyczna jest czytelna, ponieważ tylko taką słyszymy od dziecka, jesteśmy przyzwyczajeni do tego rodzaju harmonii, potrafimy ją uczuciowo dekodować. To sprawy umowne. Muzyka eksperymentalna ma ogromny potencjał, jednak nie przedziera się do naszej sfery uczuć, bo zbyt rzadko mamy z nią kontakt, a najczęściej w ogóle. Żeby ją poczuć, trzeba się otworzyć. Scenariusz filmu powstał właśnie na podstawie utworów Rudnika.

Dźwięk był pierwszy?

– Jeszcze przed zaplanowaniem zdjęć zmontowaliśmy przebieg utworów. Scenariusz oparty jest głównie na eksplikacjach, w których Rudnik posługuje się metaforami wizualnymi. Tytuł filmu to jego słowa: 15 głosów w utworze porównuje do krajobrazu i wielości przestrzeni między czterema stronami świata. Jeśli Rudnik mówi: „Swoim dźwiękiem oświetlałem…”, to zrobiliśmy sekwencje do utworu na temat światła, jeżeli mówi o perwersyjnych zbitkach, to szukaliśmy kadrów, które zawierałyby dwa obce sobie światy.

Każdy może teraz komponować za pomocą komputera. Czy analogowa muzyka Rudnika jest wciąż atrakcyjna dla współczesnego słuchacza?

– To, że każdy może wziąć kamerę i coś nakręcić, nie znaczy, że powstanie z tego film. To dwie różne kwestie – powszechny dostęp do narzędzi i to, co się z nimi robi.

Co Panią zafascynowało w bohaterze?

– Fascynacja przyszła, kiedy Rudnik przyznał, że chce wzruszać muzyką, opisywać miłość, strach, rozpacz. To było dla mnie odkrywcze. Tak jak jego potrzeba bycia w ruchu, tworzenia. Artysta nigdy nie pójdzie na emeryturę. A film o dźwięku i obrazie chciałam zrobić od dłuższego czasu. Szukałam namacalnego odpowiednika tej koncepcji, dlatego wybrałam twórczość na taśmę. Dźwięk stał się nagle dotykalny, a przez to również widzialny, filmowy. Dla Rudnika dotykalność dźwięku jest zresztą kluczową sprawą

W filmie mówi: „Trzymałem w ręku dźwięk”.

– Dlatego właśnie nie tworzy na komputerze, ale spontanicznie, bierze kawałki taśmy, łączy je ze sobą i patrzy, co z tego wynika. W zupełnie inny sposób modeluje utwory, niż wymaga tego sztuka kompozytorska. Rudnik wszedł do radia jako realizator. Artystą stał się, wypełniając bezczynne godziny na etacie. Tak zrobił swój pierwszy utwór, posklejał kawałki taśmy.

Można więc powiedzieć, że Eugeniusz Rudnik był pierwszym DJ-em.

– Absolutnie tak! Jak DJ scratchował talerzami z taśmą (śmiech).

Czy Rudnik może być zatem autorytetem dla współczesnych muzyków?

– Filmu nie robi się, żeby kreować autorytety. O nich uczą w szkołach, a „15 stron świata” to nie lekcja. Twórczość Rudnika jest aktualna zwłaszcza wobec naszej wtórnej analogowości i używania palców na dotykowych ekranach. Film daje wgląd w pewną epokę. Nawiasem mówiąc, zrealizowaliśmy go na jednych z ostatnich puszek dostępnej w Polsce taśmy 16-milimetrowej Fuji Reala 500D i Eterna Vivid 500T.

Rozmawiał Łukasz Jakubowski

Moje NH
Strona archiwalna 14. edycji (2014 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec / sierpień 2014
PWŚCPSN
212223 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›