English
Po festiwalu
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 11
03 sierpnia 2014
Kino wciąż bywa radykalne

O zaskoczeniach i rozczarowaniach, tegorocznym konkursie i przyszłorocznej edycji Nowych Horyzontów opowiada Roman Gutek.

Rozmowa z Romanem Gutkiem dyrektorem Międzynarodowego Festiwalu Filmowego T-Mobile Nowe Horyzonty.

Patryk Tomiczek: Przed festiwalem mówił Pan, że jest bardzo ciekaw odbioru tegorocznego programu. Jest Pan spokojniejszy, słysząc o pozytywnych reakcjach?

Roman Gutek: Reakcje na filmy to istota festiwalu, który jest przecież zwieńczeniem naszej rocznej pracy. Dlatego cieszę się z podobnych opinii, choć trudno mi o ocenę, bo jeszcze nie nabrałem odpowiedniego dystansu do tegorocznej edycji i nie mogę na nią spojrzeć całkowicie obiektywnie.

Czy zainteresowanie jakimś blokiem lub pojedynczym tytułem szczególnie Pana zaskoczyło?

– Zaskoczeniem było dla mnie bardzo pozytywne przyjęcie konkursowego „Białego cienia”. To bardzo trudne kino. Liczyłem jednak na większe zainteresowanie debiutanckim „Wołaniem”, które było jednym z trzech polskich tytułów pokazywanych w konkursie głównym. Oczekiwałem, że wszystkie te filmy wzbudzą jednakową ciekawość choćby dlatego, że wcześniej polskie kino bardzo rzadko pojawiało się w najważniejszej sekcji festiwalu.

Główna nagroda dla „Białego cienia”, FIPRESCI dla „Historii strachu”, a w Międzynarodowym Konkursie Filmy o Sztuce laureatem zostaje „Zjazd absolwentów”. Przed rozpoczęciem festiwalu nie chciał Pan ujawnić własnych typów, a czy teraz może Pan to zrobić?

– Moim faworytem był „Dystans” Sergia Caballero, który w moim odczuciu był najbliższy idei nowohoryzontowości. Bardzo mi się też podobała „Owca” Gilles’a Deroo i Marianne Pistone oraz „Wołanie” Marcina Dudziaka.

A decyzje jury były dla Pana zaskoczeniem?

– „Biały cień” widziałem na festiwalu w Wenecji i od razu byłem przekonany, że jest to tytuł do naszego konkursu. Cenię ten film. Oczywiście wyniki zależą od gustów i osobowości samych jurorów. W tym roku udało nam się zaprosić naprawdę ciekawe jury.

Coraz częściej w festiwalowych dyskusjach mówi się nie tyle o nowohoryzontowości, ile o różnorodności programu. Czy MFF T-Mobile Nowe Horyzonty otwiera się na mniej wymagające tytuły?

– Od początku w programie festiwalu obecne były produkcje gatunkowe, zarówno w organizowanym od wielu lat Nocnym Szaleństwie, jak i w tegorocznej sekcji poświęconej efektom specjalnym. Kino rozrywkowe wybrał także laureat Konkursu o Nagrodę im. Krzysztofa Mętraka i dlatego mogliśmy zobaczyć „Poszukiwaczy zaginionej Arki” Spielberga. 

Bardzo różnorodna była tegoroczna Panorama. W tym roku trafiło na nasz festiwal aż dwadzieścia tytułów z zakończonego kilka tygodni temu festiwalu w Cannes.

– T-Mobile Nowe Horyzonty ma jednak własnych idoli spoza głównego nurtu. Jednym z nich jest Tsai Ming-liang. Na pokaz jego „Bezpańskich psów” bilety rozeszły się błyskawicznie.

Nie uważa Pan, że festiwal staje się mniej radykalny?

– W momencie, kiedy tworzyliśmy festiwal, powstawały produkcje niszowe, które przekraczały granice, dotykały tematu cielesności i ciemnych stron ludzkiej natury. I to właśnie dlatego, żeby pokazać je polskim widzom, zaczęliśmy organizować Nowe Horyzonty. Filmy Philippe’a Grandrieux, Bruno Dumonta czy Gaspara Noé musiały w pierwszych latach festiwalu szokować, bo polska publiczność nie znała wcześniej takiego typu kina. Po prostu nie było wówczas innego miejsca w kraju, które chciałoby je prezentować, więc zrobiliśmy to my. Teraz filmowcy odeszli od zainteresowania cielesnością, a widownia oswoiła się z pokazywaniem jej na ekranie. Kino wciąż jednak bywa radykalne. Z prezentowanych w tym roku na festiwalu filmów warto wymienić chiński obraz „Póki szaleństwo nas nie rozdzieli” czy belgijskie „Moje siedem miejsc” Borisa Lehmana.

Może Pan zdradzić propozycje programowe na przyszły rok?

– Odbędzie się przegląd kina litewskiego, na który złożą się klasyczne filmy z lat 60. i 70., a także te zrealizowane po odzyskaniu przez Litwę niepodległości, oraz dorobek jednego z najwybitniejszych twórców litewskich – Šarūnasa Bartasa. Będzie także retrospektywa bezkompromisowego francuskiego reżysera Philippe’a Garnela, którego „Nie słyszę już gitary” można było zobaczyć w tym roku na festiwalu.
15. Międzynarodowy Festiwal Filmowy T-Mobile Nowe Horyzonty odbędzie się we Wrocławiu w dniach 23 lipca – 2 sierpnia 2015 roku.

Rozmawiał Patryk Tomiczek

Moje NH
Strona archiwalna 14. edycji (2014 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec / sierpień 2014
PWŚCPSN
212223 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›