English
Po festiwalu
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 7
30 lipca 2014
Cisza przed burzą

– Odpowiedzi na wiele pytań nie dostajemy od rodziców, ale odnajdujemy je sami, ukryte na dnie rzeki – mówi Marcin Dudziak.

Rozmowa z Marcinem Dudziakiem reżyserem filmu „Wołanie”.

Łukasz Jakubowski: W biorącym udział w Międzynarodowym Konkursie Nowe Horyzonty „Wołaniu” punktem wyjścia, jak w poprzednich „Słowach”, jest relacja ojciec – syn. Dlaczego wraca Pan do tego wątku?

Marcin Dudziak: W „Wołaniu” to ustawienie wyjściowe, istotą filmu jest wewnętrzny proces chłopca, jego przeczucie momentu inicjacji. Wracałem do własnych doświadczeń, ale to nie na nich się skupiłem.

Akcja dzieje się blisko natury, od pierwszego kadru budzącej niepokój.

– Ojciec ulega w oczach chłopca demitologizacji, ponieważ pojawiają się elementy silniejsze od niego, przeczucie istnienia sił wyższych, boga, natury właśnie. Czegoś, co wykracza poza jego zrozumienie.

Stąd modlitwa…

– …która wychodzi z prostej rozmowy z ojcem. Unikając odpowiedzi na ważne pytanie, ojciec wprowadza syna na nowy trop, natura swoją drogą także. Trudno ująć ten proces w ramy psychologiczne. Filmowa przestrzeń jest zarazem przestrzenią wewnętrzną i zewnętrzną. Jest tym, czego chłopiec się obawia i co go przyciąga. Poza tym przyroda obecna jest również w opowiadaniu „Zimorodek” Kazimierza Orłosia, na motywach którego film powstał. Chciałem, by sytuacja była czysta, niezmącona pejzażami miejskimi czy innymi relacjami.

Na przykład relacją z matką?

– Oderwanie od matki w życiu mężczyzny zwykle następuje później niż inicjacja, o której opowiada „Wołanie”. Trudno, by ten proces odbywał się całkowicie poza polem widzenia kobiet, jednak w tym ujęciu kobiety były niepotrzebne. Rozstawiłem na szachownicy tylko te elementy, które były mi potrzebne i które zwiastują zmiany, jak scena, w której w chłopcu rodzi się okrucieństwo.

Albo kiedy ukrywa się przed ojcem i świadomie wywołuje w nim niepokój.

– To raczej próba sił. Chłopiec widzi, że jest zdolny do manipulacji. W scenie z rybą odkrywa, że może odebrać życie. Ciągle jednak jest dzieckiem, w nocy boi się odgłosów lasu.

W innej scenie traci do ojca szacunek.

– Nie chciałbym tego w ten sposób dopowiadać. Ojciec zachował się tak, jak zachowałaby się większość mężczyzn. Nie oceniam go. Syn dostrzega, że ojciec nie jest wszechmocny, że jest kruchym człowiekiem. Nie nazwałbym tego jeszcze aktem przemiany, raczej rodzajem zbliżenia między bohaterami. Unikałem psychologii, zależało mi na ukazaniu pewnego stanu.

Stąd dalekie plany?

– Właśnie. Poza tym pomijam punkty kulminacyjne wielu rozmów. Pokazuję tylko ich rozwiązania.

Sytuacja rozbiła mit ojca. Dlatego chłopiec zaczyna szukać go w religii?

– Postrzeganie świata nie jest pełne, jeżeli nie bierzemy pod uwagę innej rzeczywistości. Pierwsze kontakty z wyższą siłą czy bogiem zachodzą właśnie w kontakcie z naturą, nie z cywilizacją. Chłopiec jest już w wieku, kiedy te poszukiwania stają się świadome. Odpowiedzi na wiele pytań nie dostajemy od rodziców, ale na swój sposób odnajdujemy je ukryte pod liściem, kamieniem czy na dnie rzeki.

Łukasz Jakubowski

Moje NH
Strona archiwalna 14. edycji (2014 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec / sierpień 2014
PWŚCPSN
212223 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›