English
Po festiwalu
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 8
31 lipca 2014
Przemiana o północy w Galerii

– Gips to kluczowy materiał w historii tworzenia kina. Wielka fabryka snów powstała z gipsu i kartonu – mówią kuratorzy wystawy-seansu „Midnight Show II”.

Rozmowa z Katarzyną Roj i Stachem Szabłowskim kuratorami ekspozycji, którą można oglądać w Galerii Dizajn.

Anna Paprocka: Spojrzeć na dzieła sztuki tak, jak oglądamy kino? Czy można mówić o odrębności dyscyplin sztuki, kiedy zazębiają się one do tego stopnia?

Stach Szabłowski: Nasza wystawa stawia bardzo wyraźne granice między nimi. Nie pokazujemy filmów. Analizujemy potencjał zjawisk, które im towarzyszą, i badamy, czy mogą funkcjonować odrębnie. Mam na myśli widzów, percepcję, poczucie czasu, uwagę.

Katarzyna Roj: Jest coś niezwykle magicznego w odrębności dyscyplin. Na dowód tego staramy się odtworzyć sytuację kinową środkami zarezerwowanymi dla sztuki. Szukaliśmy odpowiednika kurtyn w naszej galerii. Filary, które znajdują się na wejściu, okazały się idealne. Dla osiągnięcia pełnego efektu musieliśmy zburzyć ścianę pomiędzy nimi.

S.S.: – Nasza kurtyna nie jest rozsuwającą się na oczach widzów tkaniną, tylko zburzoną gipsową ścianką.

K.R.: – Gips to kluczowy materiał w historii tworzenia kina. Wielka fabryka snów powstała z gipsu i kartonu.

Filmowa oprawa wystawy, czyli ścieżka dźwiękowa, limit czasowy seansu, określona godzina „projekcji” są bardzo spójne. Natomiast pokazywane dzieła są różnorodne: obcujemy z plakatami, sztuką kinetyczną i organiczną rzeźbą. Jaki był klucz?

S.S.: – Dobraliśmy prace tak, aby każda w różny sposób uruchamiała konotacje z filmem, czasem i ożywieniem martwego przedmiotu, jakim jest dzieło sztuki. Zamierzeniem było poprowadzenie widza wieloma ścieżkami, ale celem dojścia były te same odniesienia. Na przykład cykl Roee Rosena „Noc Władimira” jest hybrydą ilustrowanej książki dla dzieci i pamfletu politycznego. Na jego podstawie mógłby powstać film. Chciałbym jednak zaznaczyć, że różnimy się w tym wypadku od konwencjonalnych wystaw, bo nie pokazujemy całej historii od razu. Codziennie dokładamy jeden element, co pozwala na śledzenie historii tak samo jak serialu.

„Franciszki” Anety Grzeszykowskiej szczególnie zastanowiły mnie, jeśli chodzi o ich związek z filmowym światem.

S.S.: – Czas jest jedną z kluczowych kategorii, którymi posługujemy się na Midnight Show. To parametr, który nie jest z założenia wpisany w rzeźby. W przypadku lalek Grzeszykowskiej jest inaczej – to portrety córki artystki. „Franciszka 2014” została zrobiona w 2011 roku, kiedy prawdziwa Franciszka była niemowlakiem. Grzeszykowska starała się przewidzieć, jak jej dziecko będzie wyglądało w przyszłości. Ostatnia „Franciszka”, którą pokażemy na wystawie, jest osiemnastoletnią, dorosłą kobietą. To lalka z przyszłości, która odrywa się w czasie od swojego pierwowzoru.

Czy wystawa mogłaby funkcjonować bez festiwalu?

S.S.: – Nie, festiwal przyciąga publiczność głodną uczestniczenia w seansach nie tylko filmowych. Bez nich otwieranie o północy nie miałoby aury. Podobnie jak w historii Kopciuszka północ wyznacza moment przemiany.

K.R.: – To magiczny moment przekraczania dwóch dni. Bardzo nam się podoba wampiryczna atmosfera. Jesteśmy ostatnim seansem na rozpisce filmów.

Rozmawiała Anna Paprocka

Moje NH
Strona archiwalna 14. edycji (2014 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec / sierpień 2014
PWŚCPSN
212223 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›