English
Po festiwalu
Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie", nr 6
29 lipca 2014
Filmowy Grek Zorba ma rodzinę

– Gdybym miał szukać obsesyjnych tematów w nowym kinie Grecji, byłaby to na pewno rodzina, ale widziana w kontekście państwa – mówi Syllas Tzoumerkas.

Rozmowa z Syllasem Tzoumerkasem reżyserem „Ojczyzny”, członkiem jury Międzynarodowego Konkursu Nowe Horyzonty

Magdalena Felis: Mówi się, że kryzys ekonomiczny jest współautorem sukcesu nowej fali greckiego kina, które jest teraz bez wątpienia jedną z najciekawszych kinematografii świata. Czy z bliska wygląda to tak samo?

Syllas Tzoumerkas: Upadek greckiej ekonomii, tak chyba powinniśmy to nazwać, miał wpływ i na filmowców, i na ich historie. Dotknął tych, którzy stali się jego ofiarami, i nas, twórców, którzy musieliśmy w jakiś sposób go opisać. Ale to nie kryzys stworzył nową falę w Grecji. Gdybyś odwiedziła Międzynarodowy Festiwal Filmów Krótkometrażowych w Tesalonikach dziesięć lat przed kryzysem, obejrzałabyś tam filmy wszystkich tych greckich twórców, którzy teraz liczą się na świecie. To wtedy wszystko się zaczęło. Nastąpiło jakieś dobre stężenie talentu.

Ale w potocznym rozumieniu Grecja wciąż kojarzy się z „Grekiem Zorbą”. Ewentualnie z kinem Theo Angelopoulosa czy Costy-Gavrasa. Jak układa się w tym związku starych mistrzów i nowofalowców?

– Nie uniknęliśmy oczywiście konfliktu pokoleń (śmiech). Przede wszystkim chcieliśmy radykalnie odciąć się od greckiego kina lat 80. i 90. I włączyć w dialog z kinem światowym, które wtedy w Grecji było ignorowane. Ale to nie znaczy, że odcięliśmy się w ogóle od greckiej kinematografii – nawiązaliśmy do autorskiego kina lat 60. i 70. Mihalis Kakogiannis, zanim zrobił „Greka Zorbę”, nakręcił kilka niewiarygodnie dobrych miejskich dramatów, jak „Ostatnie kłamstwo” czy „Niedzielne przebudzenie”, które do dziś wydają mi się najlepszym portretem greckiego społeczeństwa, jaki widziałem. Jego debiutancka „Stella” to z kolei pierwszy grecki film feministyczny – w 2009 roku nawiązał do niego Panos Koutras w swojej transseksualnej „Strelli”, zaliczanej już do nowej fali.

To odejście od kina lat 90. przypomina uderzenie francuskiej Nowej Fali w tzw. kino papy, ale Wy nie stworzyliście wspólnego manifestu. Są za to tematy łączące twórczość Waszego pokolenia, jak rodzina, która jest też bohaterem „Ojczyzny”.

– Rodzina, ale widziana w kontekście państwa. Taki właśnie punkt widzenia przyjąłem w „Ojczyźnie”. Uważam, że tylko tak można mówić o tym, co polityczne – intymnie. To sposób, żeby mówić o sytuacji politycznej inaczej, niż robią to media. Polityka staje się osobista, a rodzina jako temat zyskuje nowy, szerszy wymiar. Podobnie ustawiam perspektywę w moim nowym filmie „A Blast”, który dostał się do konkursu głównego tegorocznego festiwalu w Locarno. Moja bohaterka, którą kryzys pozbawił godności i chęci do życia, postanawia radykalnie zbuntować się wobec tego fatum. Więc jest to znów osobisty wymiar polityki.

Rozmawiała Magdalena Felis

Moje NH
Strona archiwalna 14. edycji (2014 rok)
Przejdź do strony aktualnej edycji festiwalu:
www.nowehoryzonty.pl
Nawigator
Lipiec / sierpień 2014
PWŚCPSN
212223 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
Skocz do cyklu
Szukaj
filmu / reżysera
 
KalendariumIndeks filmówMój planKlub Festiwalowy Arsenał
© Stowarzyszenie Nowe Horyzonty
festiwal@nowehoryzonty.pl
realizacja: Pracownia Pakamera
Regulamin serwisu ›